Jeśli nic nie zrobimy – nic się nie zmieni.

To było którąś tam wiosnę wstecz. Siedziałam z grupą moich kochanych wolontariuszy, z którymi wspólnie buduję miejsce zwane Filadelfia Dzieciaki i obmyślaliśmy plan „Kuźni Diamentów” – eventu, na którym dzieciaki miały prezentować swoje talenty. Wszystko już prawie było ustalone. Zostało tylko wybrać jury i zdecydować kto za kogo się przebierze. Mieliśmy Kubę Wojewódzkiego, Marylę Rodowicz i moi kochani ludzie mówią: a Ty Renia będziesz Agnieszką Chylińską. Pomyślałam: super, mogę być. Myślałam tak do dnia poprzedzającego imprezę, bo właśnie wtedy dotarło do mnie, że ja kompletnie nie jestem do niej w niczym przecież podobna. Było jednak za późno i postanowiłam wziąć wyzwanie na przysłowiową klatę i zrobić coś czego nigdy wcześniej nie robiłam: stać się Agnieszką Chylińską.

Obejrzałam fragment programu „Mam talent”, kupiłam sobie rękawki z dziarami, fryzjerka zrobiła z moich włosów to co dało się najlepszego zrobić aby stać się a’la Chylińska i pojechałam na Kuźnię Diamentów.

Zaczęła się impreza. Konferansjerzy na scenie zaczęli zapowiadać jurorów. Usłyszałam: przywitajmy Agnieszkę Chylińską!!!!!Więc wybiegłam z dzikim rykiem, przebiegając między dziećmi i przybijając im piątki. Nikt nigdy wcześniej nie widział mnie w takim wydaniu.Usiadłam wraz z innymi jurorami i zaczął się pokaz przecudnych dziecięcych talentów. Wcześniej sobie myślałam: jak ja to mam zrobić, żeby mówić podobnie do niej, uważnie oglądać występy i mieć zabawny i twórczy komentarz dla każdego dziecka i to wszystko naraz. Na dodatek tak liczna publiczność przybyła…..

Poszłam na całość. Wcieliłam się w rolę, komentowałam, tańczyłam, stałam na krześle, na scenie i bawiłam się na całego.Po skończonym evencie podeszło mnóstwo ludzi: rodzice, ciocie, dziadkowie, babcie i wszyscy zgodnie mówili, że już dawno nie byli na tak świetnym kabarecie. Ponoć mówiłam jak ona, nawet barwę głosu miałam ponoć jak ona. Pomyślałam: udało się.

Nie to jednak było dla mnie najważniejsze, choć cieszyłam się z sukcesu naszego wydarzenia ogromnie. Dla mnie największym sukcesem było podjęcie wyzwania i zrealizowanie go na 100% choć niczego nie potrafiłam z tego co miałam zrobić.Musiałam się złamać i wyjść ze strefy komfortu bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.

I tak właśnie widzę wchodzenie w zmianę, robienie rzeczy nowych, bycie otwartym na potrzeby zmieniającego się świata.

Po tym wydarzeniu wydawało mi się, że już nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych bo pokonałam siebie, swoje wszystkie obawy, skrępowania, niepewności, strach przed ludzką opinią, wstyd. Otworzyłam się na świat.

I niepostrzeżenie Agnieszka Chylińska rozpoczęła nowy okres w moim życiu.

Ostatnio na jednym ze szkoleń, w których uczestniczyłam, dziewczyny nazwały mnie „spadochroniarka” bo uznały, że kocham rzucać się na nowe wyzwania. Jednak nie stało się to samo. Zaczęło się od wyjścia ze strefy komfortu.

Życie jest piękne, pełne rzeczy, których jeszcze nie zobaczyliśmy, ludzi, których nie poznaliśmy, jedzenia, którego nie skosztowaliśmy, rzeczy, których nie zrobiliśmy.

Słuchałam T.D.Jakes’a, który mówił o tym, że chcemy zmieniać świat, ale nie możemy zmienić tego, czego nie znamy, nie możemy zmienić tego, czego nie dotkniemy, nie możemy uleczyć czegoś na co nie położymy rąk.

Jeśli pozostaniemy w miejscu nie zobaczymy zmiany. Jeśli nic nie zrobimy – nic się nie zmieni.

Nie wiem jak Ty, ale ja skaczę po raz kolejny. Chcę zmieniać świat i zaczynam każdego dnia od siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *