Odpocznij

To był ten dzień, gdy wstajesz i już wiesz, że na wszystko zabraknie Ci czasu. Ruszyłam pędem do łazienki myśląc, że założę okulary, kaptur i nikt nie zauważy, że jestem bez makijażu. Pobiegłam obudzić córkę myjąc jednocześnie zęby i niewyraźnie wołając: wstawaj skarbie, będziemy spóźnione! 

Ale przecież to był „ten dzień”, więc Alicja kompletnie nie odczuwała potrzeby aby się pospieszyć. Pobiegłam do kuchni zrobić kanapki do szkoły, po drodze przytrzaskując sobie nogę drzwiami i wkładając szczoteczkę do oka. To nic. Dam radę. Wkładając ser do kanapki krzyczałam, pytając czy dziecko już wstało. Oczywiście leżało na łóżku, bez kołdry, którą wcześniej z niej zdarłam. Czułam, że jest mi już bardzo gorąco i za chwilę pod przykrywką zacznie bulgotać. Chwyciłam pierwsze z brzegu ubranie z szafy i „na śpiąco” zaczęłam ubierać moją 8-latkę. Ubraną chwyciłam za rękę, do drugiej złapałam plecak i pobiegłyśmy ubierać buty. 

Oczywiście to był „ten dzień” więc lało jak z cebra. Alicji powoli zaczęły otwierać się oczy więc już samodzielnie ubrała buty. Zarzuciłyśmy płaszcze przeciwdeszczowe i wybiegłyśmy do samochodu. Akurat ze spaceru wracał pies z przemokniętą sąsiadką. Piękny owczarek niemiecki gdy tylko zobaczył, że biegniemy, pomyślał chyba, że to pora na zabawę i radośnie ruszył w naszym kierunku. Nie zdążyłam nawet zareagować, gdy z okrzykiem „nieeeeee”, wyłożyłam się na trawie zmieszanej z błotem. Leżałam. Nie miałam ochoty nawet otworzyć oczu. Słysząc jednak sapanie nad sobą, otworzyłam je i zobaczyłam uśmiechnięty pysk psiaka z sąsiedztwa. Alicja stała obok i jej oczy były już szeroko otwarte. Nagle poczułam, że zaczyna we mnie wzbierać dziki śmiech. Leżąc tak w błocie, nie mogłam już go powstrzymać. Alicja przechodząc z fazy przerażonej w zdziwioną, zaczęła się uśmiechać aż w końcu położyła się obok mnie i śmiałyśmy się razem. Nie miał już znaczenia czas, pogoda, to, że leżymy w błocie. Liczyła się ta chwila, wspólny śmiech, biegający dookoła nas pies i nawet deszcz przestawał właśnie padać. Leżałyśmy trzymając się za ręce i w zachwycie patrząc na poranną tęczę, która właśnie zaczęła się rodzić w świetle słońca. 

Wpisałam ten poranek w kolekcję moich ulubionych wspomnień. Pomyślałam, że pewnie nie tylko ja. Alicja z pewnością na zawsze zapamięta, że najpiękniejsze poranki to te, gdy zatrzymujemy się na chwilę a wtedy staje się cud – w tym biegnącym świecie, możemy z bliską osobą podzielać zachwyt nad tęczą.

R.B.

To chyba dobry dzień, żeby powiedzieć sobie: odpocznij.

Bez wyrzutów sumienia. 

Bez oskarżających myśli.

Ciągle się tego uczę. Harmonii. 

Tego, że samotność to nie jest złe słowo. 

Bezczynność, to nie jest złe słowo.

Chciałabym aby każdy z nas miał w swoim kalendarzu, przynajmniej jeden dzień w tygodniu, w którym przeczyta: odpocznij.

Spróbuj to zrobić: odpocznij.

Solidnie. Bez wyrzutów sumienia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *